środa, 4 listopada 2015

Byłam wczoraj na odczulaniu (jestem alergiczką). Dwie kobiety rozmawiały ze sobą. Wszyscy patrzyli na nie z odrazą, wszyscy oprócz mnie. Rozmawiały o psach. To co usłyszałam z ich ust zaskoczyło mnie, bo nigdy nie spodziewałabym się, że ktoś taki lubi zwierzęta. Już wyjaśniam:
Jedna z nich była ubrana dość elegancko i wyglądała na niezbyt miłą. Druga czarnowłosa, wyglądała na wulgarną. One z taką miłością i czułością o nich mówiły. Opowiadały sobie nawzajem o śmierci swoich wcześniejszych pupili i o teraźniejszych podopiecznych. Z ich rozmowy wynikało, że traktują swoje psy jak członków rodziny (co powtórzyły z 10 razy). Tak po prostu sobie rozmawiały, głośno, nie przeszkadzało im to, że wszyscy patrzyli na nie jak na ułomne albo niedorozwinięte. Ja z zachwytem się w to wpatrywałam przez co i na mnie się patrzyli jak na idiotkę. Dziś wybrałam się do miasta. W Biedronce coś mnie zachwyciło. Był to obrazek-wyklejanka. Dla małych dzieci, ale ja jestem baaaaardzo dziecinna. Po prostu nie mogłam się oprzeć. Z wyzwaniami idzie nam dość dobrze.
Chyba to wszystko. Pa!

2 komentarze:

  1. O ja, super!
    A napiszesz o wyzwaniach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. napisze, ale dopiero w niedziele. Wtym tygodniu nie mam prawie wcale czasu.

      Usuń

Każdy komentarz to duża motywacja dla nas. Prosimy o nie :)