niedziela, 8 listopada 2015

Pierwszy tydzień

Niestety w tym tygodniu prawie cały czas miałam jakieś wyjazdy. Miałam odczulanie, szczepienie (bilans) i byłam u okulisty. Nie zrobiłam wszystkiego, bo nie miałam aż tyle czasu. jednak  i tak spędzałam u Rokiego więcej czasu niż zwykle. Jestem zadowolona z efektów. Roki jeszcze bardziej cieszy się jak do niego idę. To mnie strasznie wzruszyło jak kiedyś go spuściłam, bawiłam się znim, a później się potknęłam i coś zrobiłam w nogę i nie mogłam się podnieść z miejsca, Roki wtedy podszedł do mnie, usiadł koło mnie i polizał mnie w  policzek. To było strasznie miła zwłaszcza, że jak powiedziałam rodzicom o tym, że mnie boli noga to oni nic z tego sobie nie zrobili. Ale przejdźmy do wyzwania.
Pierwszy dzień:
z pierwszego dnia udało mi się z nim pobawić jego ulubioną piłką z euro 2012 . Udało mi się też podarować mu dużo pieszczot. Siedziałam u niego chyba z pół godziny a siedziałabym dłużej ale robiło się ciemno. Tak strasznie chciałabym żeby mógł sobie biegać cały czas (bo trzymamy go na łańcuchu ze względu na bezpieczeństwo) spuszczam go jak tylko mam wystarczająco dużo czasu. Boję się o niego, że ktoś i jego ukradnie albo zatruje. Kiedyś jakaś kobieta stanęła nad naszym płotem, jak Roki był jeszcze mały i szczekał na nią to ona groziła, że zadzwoni na policję. Nie chciałam go oddawać i przekonywałam rodziców, że i tak nie zawiadomi policji.  Ale oni nie słuchali i Roki wylądował na łańcuchu. Dodam, że ma się lepiej niż niejeden pies domowy.
Dzień drugi:
Drugiego dnia udało mi się tylko z  nim pobawić. Miałam odczulanie. Nie wolno i się po szczepionce męczyć, bo to zagraża mojemu zdrowiu. Ale przecież zabawa nie zagraża. Dostał ode mnie mnóstwo pieszczot i nowe smakołyki.
Dzień trzeci:
Tego dnia zrobiłam 2/3 wyznaczonych czynności. Umyłam miskę i dałam mu mnóstwo smakołyków. Biszkopty, markizy, kabanosiki i sama nie wiem co jeszcze.
Dzień czwarty:
Niestety nie udało mi się wyjść z nim na spacer. Ćwiczyliśmy za to daj głos i czesaliśmy się, co Roki bardzo lubi więc myślę ze mogę to podciągnąć pod pieszczoty :p
Dzień piąty:
  
I znowu nie było spaceru tylko mleczko i zabawa. Roki jest przyzwyczajony do mleka więc nic mu się nie dzieje. Od czasu do czasu nie zaszkodzi.
Dzień szósty:


Nie było spaceru ponieważ było okropnie zimno i myślę, że dla psiaków to też nie było zbyt fajne. Roki dostał podgrzaną wodę i ćwiczyliśmy aport jego piłką.
Dzień siódmy:
Właśnie idę posprzątać. Raczej się nie będziemy czesać, bo nie wiem czy wystarczy czasu. Ale na pewno się pobawimy.
Myślę, że robimy postępy.
Atak z innej beczki-może chcielibyście, żebym co miesiąc, gdy kupię ,,mój pies i kot''  dodawała jedną lub dwie porady albo newsy? Myślę, że to dobry pomysł. Co wy na to? Piszcie w komentarzach.

3 komentarze:

Każdy komentarz to duża motywacja dla nas. Prosimy o nie :)